Czyli
o tym jak Zosia się bogaci, a Antek dostaje karę
Zosia:
Smutno mi było, że Antek idzie na urodziny, a ja nie.
Czasem Antek mnie brał na zabawy do swoich kolegów, jak jeszcze byliśmy w
przedszkolu. Teraz powiedział, że nie i
koniec. Ale smutno mi było tyko przez chwilę. Jak tata
z Antkiem poszli, to my, ja i mama miałyśmy bardzo dużo pracy. Piekłyśmy dla taty tort! Tata tak jak ja, kocha słodycze i czasem nam (mnie i Antkowi) podbiera z zapasów. Potem odkupuje (jak nie zapomni).
z Antkiem poszli, to my, ja i mama miałyśmy bardzo dużo pracy. Piekłyśmy dla taty tort! Tata tak jak ja, kocha słodycze i czasem nam (mnie i Antkowi) podbiera z zapasów. Potem odkupuje (jak nie zapomni).
Jak mi Antek potem wieczorem wszystko opowiedział, to
bardzo się cieszyłam, że mnie tam nie było, bo Vader z rysunku był straszny. Na
żywo musiał być jeszcze gorszy. Ucieszyłam się jednak, że rysunek znów ożył. To
mogło oznaczać, że Spiryt też do mnie jeszcze wróci.
Następnego dnia, jak Antek
wrócił ze szkoły to był jakiś dziwny. Na pytanie mamy:
- Jak było w szkole?
Odpowiedział tylko:
- Normalnie.
Ale potem dał mamie
dzienniczek i okazało się, że nie było normalnie.
Mama zaczęła czytać, a potem popatrzyła na Antka, popatrzyła w dzienniczek i sobie usiadła. Mocno też zbladła, wyglądała jak moja biała bluzeczka. W końcu przeczytała na głos:
Mama zaczęła czytać, a potem popatrzyła na Antka, popatrzyła w dzienniczek i sobie usiadła. Mocno też zbladła, wyglądała jak moja biała bluzeczka. W końcu przeczytała na głos:
„Antek wraz z kolegami na przerwie wyszedł na pole i za szkołą i
próbował rozpalić ognisko. Bardzo proszę o stawienie się Państwa w szkole, w
dniu jutrzejszym o 18:00 razem z synem”
Mama skończyła czytać i
patrzyła na Antka, a on udawał, że pilnie robi zadanie z matematyki. Czułam, że
mama jest nieźle zdenerwowana. No i zaczęły się pytania: Co? Jak? Dlaczego?
Mama trochę krzyczała, a Antek się w końcu popłakał.
Ja nie do końca wiedziałam
o co chodzi, ale pomyślałam że ognisko to fajna sprawa. Postanowiłam też, że
poproszę mamę żeby mnie zabrała ze sobą jak będą szli do szkoły. Ja bym też
posiedziała przy ognisku, a nawet kiełbaskę zjadła. Teraz jednak nie prosiłam,
bo mama była zdenerwowana.
Wieczorem jak tata
przyszedł, to rozmawiali ze sobą i też byli zdenerwowani. Potem tata rozmawiał
z Antkiem. Też byli zdenerwowani. Ja poszłam oglądać bajkę, sama bo Antek miał
karę i nie mógł. Siedział wkurzony u siebie na łóżku.
Potem przed spaniem, jak
rodzice nie widzieli, to mi powiedział:
- To wszystko przez Ciebie!
- Ale co? – zapytałam
- Wszystko! Ty powinnaś mieć karę, nie ja!
Potem poszedł i wygrzebał
coś z plecaka:
- Masz! – powiedział – Masz się
ze mną tym podzielić!
I dał mi siatkę, a w niej
różne słodycze. Antek mi pokazywał i wyjaśniał:
- To od Tomka – i pokazał mi jajko niespodziankę – żebyś mu narysowała statek Star Wars (ale
bez nikogo w środku). To od Michała – tu pokazał czekoladę z orzechami – żebyś mu narysowała Messiego tego piłkarza.
A to od Piotrka – dodał i pokazał mi
paczkę gum – Bartek prosił żebyś już nigdy nic nie rysowała!!!!!
Strasznie się ucieszyłam.
Upewniłam się jeszcze, czy jak rysunki nie ożyją to słodycze i tak zostaną?
Antek powiedział, że zapyta. Potem powiedział, że jest na mnie obrażony i na
razie ze mną nie gada. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Dopiero jak za kilka dni
przestał być obrażony to mi wyjaśnił. Na razie zawiesił na wejściu do swojego
łóżka znak, który sam zrobił i napisał: „Zakaz
wstępu ZOSI”.
Rodzice nie zabrali mnie do
szkoły następnego dnia jak szli z Antkiem. Jak się popłakałam, to tata
powiedział, że żadnych kiełbasek tam nie będzie. Zostałam z dziadkiem i super
się bawiłam. Antek chyba na tym spotkaniu, nie bawił się aż tak dobrze, bo
wrócił znów obrażony, a do tego jeszcze jeden dzień miał szlaban na bajki. Szkoda
bo Pingwiny z Madagaskaru byłby naprawdę śmieszne.
Antek nie chciał mi
opowiedzieć o co chodziło z tym ogniskiem, może wam opowie.
Acha, konik na razie nie
przyleciał.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz