czwartek, 28 lutego 2013

ROZDZIAŁ VIII - UWAGA I SŁODZYCZE

Czyli o tym jak Zosia się bogaci, a Antek dostaje karę
 
Zosia:
 
Smutno mi było, że Antek idzie na urodziny, a ja nie. Czasem Antek mnie brał na zabawy do swoich kolegów, jak jeszcze byliśmy w przedszkolu. Teraz powiedział, że nie i koniec. Ale smutno mi było tyko przez chwilę. Jak tata
z Antkiem poszli, to my, ja i mama miałyśmy bardzo dużo pracy. Piekłyśmy dla taty tort! Tata tak jak ja, kocha słodycze i czasem nam (mnie i Antkowi) podbiera z zapasów. Potem odkupuje (jak nie zapomni).
Jak mi Antek potem wieczorem wszystko opowiedział, to bardzo się cieszyłam, że mnie tam nie było, bo Vader z rysunku był straszny. Na żywo musiał być jeszcze gorszy. Ucieszyłam się jednak, że rysunek znów ożył. To mogło oznaczać, że Spiryt też do mnie jeszcze wróci.
Następnego dnia, jak Antek wrócił ze szkoły to był jakiś dziwny. Na pytanie mamy:
- Jak było w szkole?
Odpowiedział tylko:
- Normalnie.
Ale potem dał mamie dzienniczek i okazało się, że nie było normalnie.
Mama zaczęła czytać, a potem popatrzyła na Antka, popatrzyła w dzienniczek i sobie usiadła.
Mocno też zbladła, wyglądała jak moja biała bluzeczka. W końcu przeczytała na głos:
Antek wraz z kolegami na przerwie wyszedł na pole i za szkołą i próbował rozpalić ognisko. Bardzo proszę o stawienie się Państwa w szkole, w dniu jutrzejszym o 18:00 razem z synem”
Mama skończyła czytać i patrzyła na Antka, a on udawał, że pilnie robi zadanie z matematyki. Czułam, że mama jest nieźle zdenerwowana. No i zaczęły się pytania: Co? Jak? Dlaczego? Mama trochę krzyczała, a Antek się w końcu popłakał.
Ja nie do końca wiedziałam o co chodzi, ale pomyślałam że ognisko to fajna sprawa. Postanowiłam też, że poproszę mamę żeby mnie zabrała ze sobą jak będą szli do szkoły. Ja bym też posiedziała przy ognisku, a nawet kiełbaskę zjadła. Teraz jednak nie prosiłam, bo mama była zdenerwowana.
Wieczorem jak tata przyszedł, to rozmawiali ze sobą i też byli zdenerwowani. Potem tata rozmawiał z Antkiem. Też byli zdenerwowani. Ja poszłam oglądać bajkę, sama bo Antek miał karę i nie mógł. Siedział wkurzony u siebie na łóżku.
Potem przed spaniem, jak rodzice nie widzieli, to mi powiedział:
- To wszystko przez Ciebie!
- Ale co? – zapytałam
- Wszystko! Ty powinnaś mieć karę, nie ja!
Potem poszedł i wygrzebał coś z plecaka:
- Masz! – powiedział – Masz się ze mną tym podzielić!
I dał mi siatkę, a w niej różne słodycze. Antek mi pokazywał i wyjaśniał:
- To od Tomka – i pokazał mi jajko niespodziankę – żebyś mu narysowała statek Star Wars (ale bez nikogo w środku). To od Michała – tu pokazał czekoladę z orzechami – żebyś mu narysowała Messiego tego piłkarza. A to od Piotrka – dodał i pokazał mi paczkę gum – Bartek prosił żebyś już nigdy nic nie rysowała!!!!!
Strasznie się ucieszyłam. Upewniłam się jeszcze, czy jak rysunki nie ożyją to słodycze i tak zostaną? Antek powiedział, że zapyta. Potem powiedział, że jest na mnie obrażony i na razie ze mną nie gada. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Dopiero jak za kilka dni przestał być obrażony to mi wyjaśnił. Na razie zawiesił na wejściu do swojego łóżka znak, który sam zrobił i napisał: „Zakaz wstępu ZOSI”.
Rodzice nie zabrali mnie do szkoły następnego dnia jak szli z Antkiem. Jak się popłakałam, to tata powiedział, że żadnych kiełbasek tam nie będzie. Zostałam z dziadkiem i super się bawiłam. Antek chyba na tym spotkaniu, nie bawił się aż tak dobrze, bo wrócił znów obrażony, a do tego jeszcze jeden dzień miał szlaban na bajki. Szkoda bo Pingwiny z Madagaskaru byłby naprawdę śmieszne.
Antek nie chciał mi opowiedzieć o co chodziło z tym ogniskiem, może wam opowie.
Acha, konik na razie nie przyleciał.




Tort dla taty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz