piątek, 1 marca 2013

ROZDZIAŁ X - POGRZEB VADERA I WIELKA AFERA

Czyli o tym jak nam się prawie udało.

 

Antek:
Zosia się zgodziła, żebym dalej ja opowiadał, bo sama była ciekawa co się stało. Kazała mi się jednak streszczać. Dalej było tak:
Na drugi dzień wszystko szło bardzo dobrze. Vader nie ożył, myślę, że się po prostu w tej szafce przydusił. Chłopaki przynieśli co trzeba. Ja się strasznie bałem wziąć te zapałki, bo wiem, że nie wolno, ale to była wyższa konieczność. Wziąłem z szuflady, z kuchni. Jak po lekcjach mieliśmy iść na świetlice, to my czyli ja Tomek, Piotrek, Michał i Franek uciekliśmy do szatni. Chcieliśmy się zachować naprawdę bardzo odpowiedzialnie i przed wyjściem ma pole się ubrać. Zwłaszcza, że była jeszcze trochę zima.
Potem wyszliśmy szybko, przez korytarz na pole. Na szczęście drzwi były otwarte. Strasznie się wszyscy denerwowaliśmy. Franek nawet chciał zawracać, ale nie pozwoliliśmy mu. Jak drużyna to drużyna!
Szybko skręciliśmy za szkołę, tak żeby nikt nas nie widział.
- Pospieszcie się! – krzyczał Piotrek - bo nie zdążymy na obiad! A są dziś szaszłyki!
- Zaraz sam będziesz szaszłyk jak Vader ożyje – krzyknął Tomek
Wreszcie znaleźliśmy super miejsce zaraz pod ścianą szkoły. Osłonięte od wiatru, no idealne! Nad nami było tylko jedno okno. Stwierdziliśmy, że to na pewno od jakiejś nie używanej sali. Michał szybko wyją z kieszeni kamienie i ułożył na ziemi. Po środku kamieni Franek ułożył zmięty rysunek. Po czym Franek i Tomek ustawili się w gotowości z bidonami. Teraz była moja kolej. Miałem odpalić zapałkę i podpalić rysunek. Nigdy w życiu nie odpalałem zapałki, ale byłem pewny, że mi wiem jak to się robi. Chłopaki stali i czekali, a ja spróbowałem z pierwszą z drugą i trzecią i wszystko na nic.
- Daj ja spróbuję – zaoferował się Piotrek
Niechętnie oddałem mu zapałki, bo to miała być moja rola, no ale faktycznie mi nie szło.
Piotrkowi udało się za pierwszym razem! Podpalił rysunek, który szybko się palił. W górę uniosła się delikatna nitka dymu.
- Hura!!! – krzyczeliśmy – jesteśmy uratowani!!
- Uratowaliśmy świat i Kraków i Polską!!!! – wołaliśmy dalej
Skakaliśmy do góry i naprawdę czuliśmy się jak bohaterzy. Kartka właśnie kończyła się palić, Lord Vader już nigdy nie ożyje!! Jesteśmy wspaniali!!
I właśnie wtedy, gdy tak szczęśliwie kończyła się ta nasza historia, gdy już czuliśmy się tak dumni, tak odważni i silni, właśnie wtedy otworzyło się nad nami okno.
Z okna wychyliła się zdziwiona głowa. Głowa ta należała do Pani Dyrektor naszej szkoły!
Wtedy właśnie zaczęła się afera…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz