Czyli o tym jak nam się prawie udało.
Antek:
Zosia się zgodziła, żebym dalej ja opowiadał, bo sama
była ciekawa co się stało. Kazała mi się jednak streszczać. Dalej było tak:
Na drugi dzień wszystko szło bardzo dobrze. Vader nie
ożył, myślę, że się po prostu w tej szafce przydusił. Chłopaki przynieśli co
trzeba. Ja się strasznie bałem wziąć te zapałki, bo wiem, że nie wolno, ale to
była wyższa konieczność. Wziąłem z szuflady, z kuchni. Jak po lekcjach mieliśmy
iść na świetlice, to my czyli ja Tomek, Piotrek, Michał i Franek uciekliśmy do
szatni. Chcieliśmy się zachować naprawdę bardzo odpowiedzialnie i przed
wyjściem ma pole się ubrać. Zwłaszcza, że była jeszcze trochę zima.
Potem wyszliśmy szybko,
przez korytarz na pole. Na szczęście drzwi były otwarte. Strasznie się wszyscy
denerwowaliśmy. Franek nawet chciał zawracać, ale nie pozwoliliśmy mu. Jak
drużyna to drużyna!
Szybko skręciliśmy za
szkołę, tak żeby nikt nas nie widział.
- Pospieszcie się! –
krzyczał Piotrek - bo nie zdążymy na obiad! A są dziś szaszłyki!
- Zaraz sam będziesz
szaszłyk jak Vader ożyje – krzyknął Tomek
Wreszcie znaleźliśmy super
miejsce zaraz pod ścianą szkoły. Osłonięte od wiatru, no idealne! Nad nami było
tylko jedno okno. Stwierdziliśmy, że to na pewno od jakiejś nie używanej sali. Michał
szybko wyją z kieszeni kamienie i ułożył na ziemi. Po środku kamieni Franek
ułożył zmięty rysunek. Po czym Franek i Tomek ustawili się w gotowości z
bidonami. Teraz była moja kolej. Miałem odpalić zapałkę i podpalić rysunek.
Nigdy w życiu nie odpalałem zapałki, ale byłem pewny, że mi wiem jak to się
robi. Chłopaki stali i czekali, a ja spróbowałem z pierwszą z drugą i trzecią i
wszystko na nic.
- Daj ja spróbuję – zaoferował
się Piotrek
Niechętnie oddałem mu
zapałki, bo to miała być moja rola, no ale faktycznie mi nie szło.
Piotrkowi udało się za
pierwszym razem! Podpalił rysunek, który szybko się palił. W górę uniosła się
delikatna nitka dymu.
- Hura!!! – krzyczeliśmy –
jesteśmy uratowani!!
- Uratowaliśmy świat i
Kraków i Polską!!!! – wołaliśmy dalej
Skakaliśmy do góry i
naprawdę czuliśmy się jak bohaterzy. Kartka właśnie kończyła się palić, Lord
Vader już nigdy nie ożyje!! Jesteśmy wspaniali!!
I właśnie wtedy, gdy tak
szczęśliwie kończyła się ta nasza historia, gdy już czuliśmy się tak dumni, tak
odważni i silni, właśnie wtedy otworzyło się nad nami okno.
Z okna wychyliła się
zdziwiona głowa. Głowa ta należała do Pani Dyrektor naszej szkoły!
Wtedy właśnie zaczęła się
afera…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz